Kilka lat temu rynoplastyka była traumatycznym przeżyciem dla pacjentów. Po zabiegu, przez dwa tygodnie mieli obrzęki i trudności w oddychaniu. W dodatku mieli fioletowe siniaki na twarzy. Jednak dzięki nowej technice diamentowej rynoplastyki, pacjenci nie doznają już takich trudności i skutków ubocznych. Ja stosuję standard minimalnej szkody i maksymalnie przewidywalnego rezultatu we wszystkich moich operacjach plastycznych, szczególnie w przypadku rynoplastyki nosa.
Jako członek Rhinoplasty Society of Europe, biorę udział w regularnych szkoleniach dotyczących plastyki nosa prowadzonych przez wiodących profesorów. Co najmniej dwa razy w roku odbywam staże w najlepszych klinikach w Turcji i krajach UE, aby poszerzać swoje umiejętności. Zawsze śledzę trendy w technikach i technologiach. W sumie, plastyka nosa to jedna z moich ulubionych dziedzin chirurgii plastycznej!